portret

jeszcze raz Ania. w takim właśnie wydaniu, bo lubię wysokie kontrasty. nie przepadam za to za zdjęciami pionowymi, ale inaczej się nie dało. jakoś będę musiała to przeżyć ;)
generalnie padam po wtorkowej siłowni. przechylając się w prawo odnoszę wrażenie, że zaraz mi się złamie kręgosłup, z przechylaniem się w lewo sprawa wygląda całkiem podobnie. chodzę jak połamana, a poranne ciąganie za sobą wielkiej walizki wcale mi samopoczucia nie poprawiło. zjadłabym sałatkę grecką, która w tym momencie wydaje się być tylko odległym marzeniem nie do spełnienia. siedząc w busie do reszty popsułam i tak już ledwo działające słuchawki od playera, czym skazałam się na ponad godzinne wsłuchiwanie się w warkot silnika pomieszany ze szlagierami płynącymi z radia zet. dobrze, że nie leciała eska… i nawet włosy mi się dziś nie układają jak trzeba. świat przeciwko mnie :)
ale wczoraj było miło posiedzieć przy dżinie z tonikiem i pośmiać się ze znajomymi. i obejrzeć pięć odcinków Ally McBeal praktycznie na raz. tak. to mi się podobało :)
czekam na skany z rossmannowych negatywów, z pożyczonego zenita.
Tags: ania
ciekawy portret :) i ja chyba musze cos zrobic bo dawno nie robiłem :-)
Ładny portret, taki trochę surowy. To znaczy, ładny nie w sensie, że jakiś cukierkowo-uroczy, ale że fota bardzo dobra, oczywiście. Fajny klimat :)
Ola z poprzedniego komentarza to również Ty?
mi tez sie bardzo podoba, bardzo delikatny portret, ładna modelka i czern i biel wspaniale pasuje
czy Ania ma piegi? zjawiskowo piękna.
troszeczkę. też mi się u niej podobają, ale ona sama chyba ich nie lubi ;)
Olu,kochanie,ja lubię swoje piegi. To moja siostra nie lubi swoich. Po tylu latach mogłabyś wiedzieć…