klimt

jedne z kolczyków zrobionych przez Magdę. moje ulubione, bo z Danae. więcej tutaj.
i… tak, znów kadrowałam z zenita. bo mi się po bokach zdjęcia rozłażą.
[massive attack - group four]
rozpływam się przy tym utworze.
Tags: danae, klimt, kolczyki, rossmann 200
nie ma mnie
zabawne, że dopiero kiedy ukradną ci portfel zaczynasz doceniać wartość wszystkich dokumentów, jakie się tam znajdowały. od środy ‘nie mam tożsamości’, bo nie mam dowodu. prawo jazdy też wyparowało. pieniędzy nie mam, bo przecież to, co miałam, było w portfelu, łącznie z kartą do bankomatu, której zresztą już ktoś próbował używać. od środy spaceruję, bo nowiutki bilet miesięczny zniknął. legitymacja studencka też. poza tym w nieszczęsnym portfelu były też zdjęcia, które tak bardzo lubiłam. dwa z 1969 roku. to mnie wkurza najbardziej, bo - nie przedstawiając żadnej wartości dla złodzieja - pewnie wylądowały w śmietniku, razem z całą resztą sentymentalnych bzdur, jakie zawsze przy sobie nosiłam.
za jedyny plus w całej sprawie uważam fakt, że jeśli będę musiała sobie wyrobić nowe dokumenty, to przynajmniej nie z tym paskudnym zdjęciem z poprzednich ;)
inwazja



jeszcze z końca zimy bodajże, huhu! ale wyglądali uroczo z żółtymi kulami na głowach, nie mogłam się oprzeć ;)

a to z dzisiaj. przeszłyśmy z moimi dziewuchami cztery kilometry w ulewnym deszczu tylko po to, żeby na miejscu stwierdzić, że pogoda wcale nie zamierza się poprawić i mimo wszystko jesteśmy skazane na robienie zdjęć w domu. więc robiłyśmy te zdjęcia w domu. to znaczy ja robiłam. i nawet sporo ich wyszło, bo aż sto osiemdziesiąt jeden! światło było słabiuteńkie, pomysłów niewiele, ale i tak jestem zadowolona, bo po prostu dobrze się bawiłyśmy. a po wszystkim te same cztery kilometry drogi powrotnej, pieszo, w trochę mniejszym deszczu. ale, jak to Ania powiedziała - cierpmy dla sztuki ;)
na zdjęciu Kasia, siostra bliźniaczka Ani z poprzednich postów. wiem, że nie powinno się w ten sposób obcinać głowy w kadrze. wiem. po prostu chciałam żeby ‘jelenie na rykowisku’ były w centrum ;)
Tags: kasia, lotto, rossmann 200
colorful
Ziemowit, Magda i bułka:

Ana z Ciastkiem:

trochę zdjęć zaświetlonych (bo jak Ziemek wyjmował film to było ‘oj, co ja zrobiłem’ ^^):


i trochę nieostrych:

i znów trochę geometrii jeśli chodzi o formę.
poza tym mam swój pierwszy w życiu roześmiany portret z bułką. i zmieniłam kolor winampa na jasny róż. pfe. już mi się całkiem w głowie poprzewracało!
[massive attack - angel]
Tags: ana, ciastek, magda, rossmann 200, ziemek
geometria




taki minimal industrial. odebrałam negatywy i skany z labu. i teraz dochodzę do kilku wniosków:
1. jestem ślepa jak kret. nie potrafię ostrzyć manualnie bo najzwyczajniej w świecie nie widzę kiedy obraz jest ostry, a kiedy przypomina rozciapaną breję. z trzech rolek filmu mam tylko kilka naprawdę ostrych zdjęć.
2. nie powinnam się brać za fotografowanie architektury i jej podobnych bo mi to nie wychodzi.
3. urocze paski na zdjęciach sponsoruje albo zenit albo ten przeklęty lab (bo to w sumie nie pierwszy raz, chyba czas rozpocząć szeroko zakrojone śledztwo).
4. muszę sobie kupić własny skaner. koniec i kropka.
najfajniejsza w tym wszystkim jest przyjemność z robienia zdjęć. z efektami jest już trochę gorzej ;)
Tags: minimal, rossmann 200